poniedziałek, 31 lipca 2017

Letnia pocztówka x 3



Praktycznie nie biorę udziału w konkursach. Jakoś zawsze albo pochłania mnie coś innego albo brakuje mi czasu. Jednakże tym razem  dałam się namówić. Karolina z  B-craft wpadła na świetny, letni, inspirujący temat :) I co najważniejsze: szybki i przyjemny: uszycie kartki pocztowej.
Zainteresowanych zapraszam tutaj: summer postcard

Kartki mają 10/15 cm. Mały format, który jednak stanowi pewnego rodzaju wyzwanie. Szycie takich form wcale nie jest proste. Zaletą jest to, ze praca postępuje szybko. Jest to także świetny patent na wykorzystanie zapasu skrawków :) A oto wyniki moich zmagań :

1. "Letni poranek"


2."Gorące południe"


3.Piknikowe popołudnie"


Fragmenty:







lewa strona:









poniedziałek, 13 lutego 2017

Pettiskirt - czyli pole do popisu dla wyobraźni



Gdy po raz pierwszy zetknęłam się ze zjawiskiem zwanym: "petitka"-Julka miała 3 latka a moja przygoda z szyciem była jeszcze w powijakach. Ale czad! -pomyślałam- Ja to muszę uszyć....
I tak się zaczęło. Motywację miałam wielkości  Mount Everest, obawy,  jak ja to zrobię- jeszcze większe :) ale udało się! Do dyspozycji miałam tutorial z bloga http://www.makeit-loveit.com a  także pomoc i doświadczenie, dużo bardziej zaawansowanych koleżanek z forum http://szyjemy-po-godzinach.pl . Jedna z nich, Ania z kreatywnie-zakrecona.pl o tym nie wie ale stała się moim guru i inspiracją.Polecam jej blog- jest niesamowity.
Wątek o petitce na forum ma teraz ok 50 stron.Wtedy wcale nie miał dużo mniej :) Przeczytałam go od deski do deski. Chyba 2 miesiące zbierałam informacje, potrzebne materiały i odwagę zanim zabrałam się do szycia. Dobrze, że już wtedy byłam dumną właścicielką maty samogojącej a także linijki i noża krążkowego do patchworku. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym ciąć szyfon-tiul nożyczkami, nie tyle metrów...brrrr.


Od tamtej pory, Julka ma już 6 lat a ja nadal szyję petitki.  Na liczniku mam około 16 sztuk. Co lepsze...nie mogę przestać. Zaczynam jednak trochę więcej kombinować. Bawię się kolorystyką, zestawiam odważniej kolory. Ostatnią postanowiłam wydłużyć- w końcu dziecko mi rośnie  a ja wciąż  kurczowo trzymam się jednego rozmiaru :)

Pierwsza - szyta specjalnie na wesele kuzyna :)

Kolejna- też na wesele :)


Czarna była eksperymentem. Chciałam uszyć tęczową, jednakże tym razem postanowiłam nie ozdabiać jej kokardą. Dzięki temu, zależnie od koloru bluzeczki- można ją było obrócić  na konkretną stronę. Niestety, miałam wtedy zepsuty aparat, spódniczkę musiałam szybko wysłać pocztą nad morze, na prezent i mam tylko te, kiepskiej jakości zdjęcia. Jeśli chodzi o minusy tej wersji- to szycie czerni, przynajmniej w moim przypadku było koszmarem dla oczu.



Tej jesieni-zimy powstały:

Czerwono-turkusowa -smutne bordo wcale nie musi być smutne w takim zestawieniu.Ładnie podkreśla turkus.


Różowo-czerwona. Nigdy bym nie przypuszczała, że te kolory ze sobą współgrają. Zainspirowała mnie Julka i jej uwielbienie różu.Wg niej, do różu- pasuje dosłownie wszystko :)


Gdy skończyła się ciepła jesień- ochłodziłam trochę klimat. Jak widać lila i turkus też wygląda rewelacyjnie. W rzeczywistości fiolet spódniczki jest bardziej intensywny.


Na specjalne zamówienie kuzynki: 2 odcienie niebieskiego plus róż.


 Teraz postawiłam sobie za zadanie uszyć  taką, której kolory będą się wzajemnie przenikały. Szyfon -tiul jest materiałem półprzezroczystym. Dla tych, którzy nie znają tematu, dodam, że spódniczka ma 2 warstwy, które są przyszyte do pasa satyny. Dzięki temu petitka jest taka puchata i nie jest przeźroczysta.Byłam  ciekawa jaki będzie końcowy efekt gdy połączę ze sobą  2 różne kolorystycznie warstwy. Widziałam kiedyś taką spódniczkę w internecie. Efekt był bardzo ciekawy.
Jest to także świetny sposób na wyszycie pozostałości szyfonu po wcześniejszych spódniczkowych realizacjach. Wymyśliłam sobie granat z fuksją, niebieskim oraz turkusem. Dobór satyny pozostawiłam na sam koniec gdyż nie byłam pewna jak będą wyglądały 2 spódniczki-jedna na drugiej. Samo układanie szyfonu na szyfonie dało mi tylko cień wizualizacji jak to może wyglądać na końcu.



Wymyśliłam sobie: złamanie granatu fuksją oraz  fuksję przełamaną błękitem. Brzmi skomplikowanie? Wcale nie jest. Zszyłam to tak:


Spięłam warstwy aby zobaczyć jak wyglądają jedna na drugiej.A także aby łatwiej mi było dobrać do tego satynę.




Wybór satyny....


The winner is! Śliwka!
Julka odmówiła pozowania na śniegu, dlatego pomaga mi siatka ;)







Obecnie na allegro dostępnych jest 22 kolory szyfonu-tiulu. Dodając do tego satynę, której kolorów jest multum można stworzyć przeróżne kombinacje. Wedle gustu i uznania. Dla lubiących szyć i kombinować jest to zarówno  zabawa jak i  przygoda. Jedynym ograniczeniem jest tylko nasza wyobraźnia :)



czwartek, 22 grudnia 2016

Wyprawka dla lalki niemowlaka (part6)- torba na pieluchy i nie tylko



Ta torba stanowiła dla mnie wyzwanie. Nigdy nie czułam się pewnie w szyciu podobnych rzeczy. Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny :) Największa trudność to mieć pomysł i wymiary. Dużo łatwiej jest gdy mamy do pomocy dobry, inspirujący tutorial. Mnie zainspirowała crafterka "Mommy by day, Crafter by night", swoją torbą--->  dolly-diaper-bag  :)
Wymiary są w calach i tak też szyłam. Gdy ma się matę do ciecia z podziałką calową lub  linijkę to idzie to bardzo szybko. Nie ma sensu przeliczać na cm.

Co do kwestii tego co potrzebujemy do uszycia, ja poradziłam sobie tak:
-główna tkanina- u mnie różowy folk
- bawełna na wnętrze torby- niebieski maczek
- wzmocnienie- biały polarek z Ikei. Autorka tut. używa innego wzmocnienia. Nie wiem jak grubego ale na pewno posiadającego  już warstwę kleju.Ja ratowałam się:
- flizelina dwustronnie klejąca z  B-craft  do połączenia polarka z główną tkaniną ( nie wiem jak to się sprawdzi w praniu. Do tej pory używałam flizeliny jedynie do aplikacji. Liczę na to, ze klej wytrzyma :)
-kawałek czegoś na wzmocnienie dna torby. Ja pocięłam dziecku, niejaki, nieużywany, z tamtego roku "geoplan". Kawałek tworzywa, wystarczająco sztywny aby pełnił swoją rolę a jednocześnie na tyle miękki,że przechodzi przez niego igła.


Postanowiłam go przyszyć, aby się nie przemieszczał. Autorka tutorialu wstępnie używa tektury następnie edytuje post i zamiennie używa coś co się nazywa " Fusible Peltex" czyli zapewne coś w rodzaju wzmocnienia na kleju :) Tekturę odradzam z oczywistego względu, ze nie sprawdzi sie w praniu.

Polecam zacząć od wycięcia potrzebnych kawałków zewnętrznej i wewnętrznej części torby, u mnie 
-różowy folk : czyli przód/tył  x2, boki x2, spód x1, klapki x2, paski torby x2.Razem 9 kawałków
-niebieski maczek: analogicznie te same wymiary :przód/tył x2, boki x2, spód x1, klapki x2. Razem 7 kawałków.

Następnie łączymy  wszystkie części tkaniny zewnętrznej-OPRÓCZ PASKÓW- za pomocą żelazka z flizeliną. Ja postanowiłąm tak. Autorka tutka trochę inaczej to rozwiązuje. Do spodu ma pojedyncze wzmocnienie. Ja zrobiłam podwójne: polar + geoplan.
 Po oderwaniu  papieru klej powinien zostać na materiale. Ja ułożyłam całość na polarze, kawałek przy kawałku i hurtem przyprasowałam. 


Gdy wszystkie już przykleiłam dopiero wtedy wycięłam poszczególne elementy.


Po lewej stronie wszystkie fragmenty wzmocnione polarkiem, po prawej : "gołe" kawałki na pasy :)

Na pierwszy rzut idą fragmenty: przód, tył i boki :) zszywamy je razem ze sobą tworząc coś takiego:
UWAGA: ja zszyłam od brzegu do brzegu. Proponuję jednak ustalić najpierw z której strony przyszyjemy spód. I z tej właśnie strony zakończyć szew z ok 0,5 cm od brzegu, lub na taką szerokość jaką  od brzegu szyjemy. Bo ja musiałam podpruć.



Doszywając dno, najpierw przyszyłam oba dłuższe boki a dopiero potem krótsze, zostawiając, przy zszywaniu każdej ścianki z pół cm bez szwu  na początku i na kocu dna. 


Tak aby w efekcie, na rogu dna i  2 ścianek  nic nam się nie marszczyło i by się wszystko ładnie układało.



Następnie zamocowałam "ex-geoplan" Najlepiej w kilku miejscach, żeby trzymał swoją pozycję. Usztywnienie docięłam tak aby po wywróceniu go do wnętrza torby ładnie trzymał się spodu.



Analogicznie, tak jak szyliśmy zewnętrze torby szyjemy jej podszewkę (niebieski maczek).Oczywiście już bez usztywnienia. Tym razem, mądrzejsza już o doświadczenie, nic nie musiałam pruć :)

UWAGA: W trakcie szycia zmieniłam koncepcję. Nie przyszyłam podszewki tak jak jest w tutorialu. Więc jeśli chcesz zrobić tak samo,  przyszywając dno podszewki do jej ścianek,  pozostaw otwór do wywrócenia torby na prawą stronę. Możesz też, tak jak ja, użyć później prujki :)



Pozostały nam klapki i pasek.
To pierwsze  dodatkowo nacięłam na zaokrąglonych rogach, Resztę robiłam jak w tutorialu.


Składanie pasków:


Najlepsza zabawa zaczyna się teraz jak mamy już wszystkie półprodukty :)
Najpierw przypięłam szpilkami pasek do klapki. Trzeba uważać, żeby go nie przekręcić bo po zszyciu będzie klops ;P U mnie był :D Poprawiałam.
Następnie przyszpiliłam  klapkę z paskiem do  folkowego korpusu. Tak samo, od razu można zrobić z drugiej strony. Na zdjęciach tego nie będzie bo skupiłam się najpierw na jednym z boków.
UWAGA: wszywanie podszewki już po "gosinemu". Zmiany, zmiany...


Podszewkową kieszeń możemy od razu wywrócić na lewą stronę i włożyć do środka korpus z klapkami i uszami.Lub jak kto woli, najpierw przypiąć podszewkę  do jednego z dłuższych boków.




Jeśli ktoś, w trakcie szycia podszewki, zostawił otwór do wywrócenia  to ma fart :) Ja dopiero w tym momencie użyłam prujki.


Gdy mamy już  pospinane wszystkie boki  i wszystkie części ze sobą, zszywamy wszystko razem. 




Po wywróceniu torby na prawą stronę oraz sprawdzeniu czy wszystko jest ok, zaszyłam rozprute miejsce w podszewce. Następnie ostębnowałam folk z podszewką. Tu już nie było tak prosto. Najpierw pospinałam go szpilkami a i tak nie jestem do końca zadowolona z efektu końcowego.


 Pozostały już tylko do przyszycia same rzepy:


Efekt końcowy:







Prezent pod choinkę gotowy! :D